| Termin | Definicja |
|---|---|
| SiS 620 | SiS 620 to historyczny chipset tej firmy z zintegrowaną grafiką dla platform x86. Miejsce układu w architekturze ówczesnych komputerówMowa o mostku północnym z rodziny układów firmy Silicon Integrated Systems, przeznaczonym dla płyt głównych z procesorami zgodnymi z architekturą x86 sprzed ery kontrolera pamięci wbudowanego w procesor. W takiej konstrukcji mostek północny odpowiadał za obsługę pamięci operacyjnej, magistralę procesora i port grafiki, a osobny mostek południowy za dyski, porty wejścia-wyjścia i szynę rozszerzeń. Cechą wyróżniającą był kontroler graficzny wbudowany w sam chipset — rozwiązanie tanie, dzielące pasmo i pojemność z pamięcią systemową, przez co część zainstalowanych megabajtów znikała z puli dostępnej dla systemu. Grafika zintegrowana z chipsetem kontra osobna kartaUkład tej klasy wystarczał do pracy biurowej i wyświetlania obrazu w rozdzielczościach typowych dla monitorów kineskopowych, ale przy dowolnym obciążeniu trójwymiarowym przegrywał z osobną kartą wpiętą w gniazdo AGP. Sensowną ścieżką modernizacji na takich płytach było właśnie dołożenie karty graficznej, po którym grafikę wbudowaną wyłączało się w ustawieniach BIOS-u lub zworką na płycie. Drugim wąskim gardłem była pamięć operacyjna montowana w modułach SDRAM, których pojemność i maksymalna obsługiwana wielkość ograniczały platformę bardziej niż sam procesor. Realia obsługi takiego sprzętu dzisiajNajwiększą przeszkodą nie jest wydajność, lecz sterowniki. Producent zakończył wsparcie w czasach systemów z rodziny Windows 9x i XP, sterowników dla nowszych wersji systemu nie ma i nie będzie, a system operacyjny startuje wtedy na sterowniku ogólnym, bez akceleracji i często bez możliwości ustawienia natywnej rozdzielczości monitora. Wyjście obrazu to analogowe złącze D-Sub, więc podłączenie współczesnego monitora wymaga przejściówki, a i tak obraz bywa nieostry. Do tego dochodzą kondensatory elektrolityczne po dwóch dekadach pracy, wyschnięta pasta termoprzewodząca i rozładowana bateria podtrzymująca ustawienia, przez którą komputer przy każdym starcie gubi datę i konfigurację dysków. Kiedy stara maszyna wciąż ma sens i co da się z nią zrobićTakie komputery trafiają do nas najczęściej nie jako sprzęt do codziennej pracy, lecz jako stanowiska sterujące maszyną, urządzeniem pomiarowym albo starym programem, którego nikt nie przepisał na nowszą platformę — a wymiana całego stanowiska kosztowałaby wielokrotnie więcej niż naprawa. W takich przypadkach robimy obraz dysku systemowego, żeby istniała kopia działającej konfiguracji, wymieniamy baterię i podejrzane kondensatory, czyścimy układ chłodzenia i szukamy zamiennika nośnika, bo dyski z tamtego okresu odchodzą jako pierwsze. Uczciwie mówimy też, kiedy naprawa nie ma sensu i lepiej przenieść oprogramowanie na maszynę wirtualną uruchamianą na nowszym komputerze — wtedy zajmujemy się samym przeniesieniem. Sprzęt odbieramy własnym samochodem, także spod adresu firmowego poza godzinami pracy zakładu. |